International Festival
of Independent Cinema

26.04 – 05.05.2024, Kraków

OFF z Mastercard

-20% z kartą Mastercard

Special Screening

Mastercard OFF SPOTS

Wszystkie powody, dla których kocham Nicolasa Cage’a | recenzja „Dream Scenario”

Jeżeli ktoś mówił, że „Nicolas Cage się skończył”, to jest w błędzie. W ostatnich latach jest on na potężnej fali wznoszącej i cały czas potrafi zaskoczyć. „Dream Scenario” jest tego doskonałym przykładem. 

„Dream Scenario” w reżyserii Kristoffera Borgli to film ze skraju świata surrealizmu i oniryzmu. Paul Matthews (Nicolas Cage) jest wykładowcą akademickim, który pewnego dnia pojawia się w snach ludzi na całym świecie. Tempo filmu Borgliego nie jest szybkie, ale dzięki temu akcja nie jest komiczna, choć granie humorem potrafi w „Dream Scenario” zaskoczyć, pojawiając się chwilę po momentach grozy. W tym wszystkim nie dziwi, że to Ari Aster został jednym z producentów filmu, bo oglądając go czujemy, że to, co się dzieje na ekranie jest mocno „w jego stylu”. 

Trzeba sobie powiedzieć wprost: to rola skrojona na Nicolasa Cage’a. Nie trzeba amerykańskich naukowców, aby stwierdzić, że przy ilości filmów, w których zagrał, istnieje absolutnie największe prawdopodobieństwo, że to on mógłby się śnić w rzeczywistości, niczym jego Paul Matthews. Nicolas Cage próbował w swoim aktorskim życiu wielu ról, popełnił w tym wiele błędów, a lista jego ról nominowanych do Złotych Malin (żadnej nie dostał!) jest bardzo długa. Jednak należy mu to przyznać – jest znakomitym aktorem. Pokazał to już przynajmniej raz, gdy za „Zostawić Las Vegas” dostał Oscara (jakby ta statuetka cokolwiek znaczyła), ale oczywiście pokazał to też wcześniej i później. Po prawie 30 latach pokazuje to ponownie – czy to w „Nieznośnym ciężarze wielkiego talentu”, czy nawet jeszcze dobitniej w „Dream Scenario”. Nicolas Cage ma naprawdę dobrą cechę – potrafi się zdystansować. Być może jest to spowodowane jego miłością do kina, która przecież płynie w jego żyłach od pokoleń, a może po prostu wypracował to sobie, uodpornił się nieco. Faktem jest, że dzięki temu jest pełnym aktorem. Próbował w życiu prawdopodobnie każdej możliwej roli, przeżył aktorsko wszelkie możliwe życia, by w wieku 60 lat pokazać, że ma w sobie mądrość, którą w pełni wykorzystuje na ekranie. Jeżeli ktoś nie pokochał go wcześniej, to teraz jest na to bardzo dobry moment. A on jeszcze nie powiedział ostatniego słowa.

„Dream Scenario” to także znakomita diagnoza współczesnego świata, to szerokie studium stawania się sławnym – w szczególności radzenia sobie z tym, gdy kompletnie nie jest się na to przygotowanym. To dobra lekcja, która została za nas odrobiona przez Paula, który pokazuje nam blaski i cienie bycia rozpoznawanym. Dobitna jest scena, w której pojawia się Nicholas Braun, znany każdemu fanowi „Sukcesji” jako kuzyn Greg. Pokazuje on możliwą przyszłość reklamy i marketingu oraz nowe metody na zostanie influencerem. Trzeba powiedzieć, że nie jest to przyszłość bardzo odległa, bo choć nie jest osiągana poprzez marzenia senne, to ma swoje sposoby, żeby dotrzeć do nas na jawie.

Kinga Majchrzak

fot. materiały promocyjne „Dream Scenario”

 

 

 

Zezwól na powiadomienia OK Nie, dziękuję