International Festival
of Independent Cinema

26.04 – 05.05.2024, Kraków

„Are we never gonna dance again?” | recenzja „Yang”

Futurystyczny portret rodzinnej straty, „Yang” to film o zrównoważonym tempie, którego struktura fabularna przypomina strukturę cebuli, a stopniowe odsłanianie warstw to transcendentna wycieczka o brzemieniu wspomnień stojących za każdym rogiem.

Sceny filmu wraz z upływem czasu przeskakują pomiędzy próbami „odzyskania” sprawności Yanga, a flashbackami sprytnie wprowadzanymi poprzez odtwarzanie obrazów z jego pamięci przez Jake’a (Collin Farrell). Minimalizm filmu i anty-transparentność bohaterów dominuje warstwę fabularną i koresponduje z jasno określonymi ramami surowego scenariusza.

Transcendentność filmu jest jego silnikiem napędowym, a „wspominki” ze scen, w których Yang przeprowadza filozoficzne rozmowy na temat herbaty i kultury z innymi członkami rodziny są niezapomniane. To w jaki sposób Justin H. Min odgrywa rolę Yanga, jest trudne do opisania, gdyż ciężko wyobrazić sobie, aż tak „realistycznego” robota, natomiast jego zdolność w przenoszeniu bardzo prostych dyskusji w długie i zaawansowane debaty jest wręcz mistrzowska. W tym wszystkim wtóruje mu Colin Farrell, który niewątpliwie będąc człowiekiem zagubionym, z dużą lekkością oddaje się w zapomnienie i daje wciągnąć w niekończące się dyskusje.

„Śmierć” członka rodziny, jakim bez wątpienia był Yang dla pozostałej trójki jest powiązana z olbrzymią stratą i żałobą, upadkiem przyzwyczajeń, ale co ważne z całkowitą rekonstrukcją modelu rodziny, jaki przyjęli przed kilkoma laty główni bohaterowie. Film pokazuje również jak ważne są wspomnienia i emocje towarzyszące nawet najprostszym czynnościom wykonywanym w ciągu przeciętnego dnia. Yang, który jako android jest pozbawiony powyższych dwóch umiejętności (wspominania i odczuwania emocji) wynikających z bycia świadomym człowiekiem, jest w pełni świadomy swojej niekompletności. W opozycji do niego przedstawieni są ludzie, którzy niemal w zerowym stopniu przykładają wagę do kwestii emocjonalnych, a skupiają się na faktach i wiadomościach oraz historiach, które można opowiedzieć na dany temat.

Przedstawienie okresu, który pokrótce można określić jako near-future, przez Kogonadę jest zaskakujące. Mimo, że nie jest to typowy film sci-fi/futurystyczny, to w sposób niezwykle dotykający i rzeczywisty ukazuje coś co przypuszczalnie może okazać się naszą przyszłością, a nawet jeśli nie spełni wszystkich założeń relacji międzyludzkich ukazanych w filmie, to swoją warstwą emocjonalną pokrywa prawdopodobne zachowania ludzi przyszłości.

Subtelny film z przepięknymi wizualnymi aspektami i jego mistycznym „vibe’m” wciąga odbiorcę w trans, od którego trudno się oderwać. To delikatny film, który w pewnym momencie zagłębia się coraz bardziej w eksploracyjną podróż w uczucia powiązane z utratą członka rodziny. Yang był jak członek rodziny, a bohaterowie odczuwając brak jego obecności, stają się bardziej świadomymi istotami. Dostrzegają w życiu codziennym więcej niż widzieli do tej pory. Głębsze poznawanie historii Yanga, jego nagranych wspomnień to również osobiste wędrówki wewnątrz siebie u eksplorujących robota bohaterów.

Z relacji wszystkich bohaterów, a w szczególności Miki (młodziutka Malea Emma Trandjawidjadja ) oraz kobiety-klona, wynika jak bardzo ludzko zachowywał się Yang, a pytania które zadał sobie i rozterki, którymi dzielił się ze swoimi najbliższymi, utwierdzają w przekonaniu, że nawet idealnie zaprogramowana maszyna cierpi na najprostsze i najczęstsze ludzkie rozterki i wątpliwości.

Dyskusja na temat przemiany gąsienic w Motyle wraz z Kyrą (Jodie Turner-Smith) również przybiera formę filozoficznej dysputy na temat śmierci i ewentualnego życia po śmierci. Zupełnie inna perspektywa androida i człowieka spotyka się z bardzo człowieczymi wnioskami po stronie robota. Jego niepewność bytu po śmierci wynika oczywiście z innych przesłanek niż kobiety, ale nadal jest typowo ludzką reakcją na myśl o tym co następuję po zaprzestaniu procesu egzystencji. Najlepszym podsumowaniem tej dyskusji, jak i całego filmu jest wypowiadana sentencja – „There is no something without nothing”.

Film w reżyserii Kogonady swoją premierę miał już jakiś czas temu, ale sala kinowa to bardziej właściwe miejsce na rozpatrywanie jego wizji ukazania straty w świecie przyszło-teraźniejszym. Tym samym zapraszamy do obejrzenia „Yang” podczas pokazów na Mastercard OFF CAMERA:

  • 30 kwietnia 2023, godz. 12:00 – MOS Sala mała
  • 5 maja 2023, godz. 18:15 – MOS Sala mała

Marcin Telega