16.05.2017
Wszyscy oglądamy seriale
Dlaczego serial dostał Oscara? Co stanie się z filmem za 60 lat, jeśli formy małoekranowe nadal przeżywać będą swój renesans? Odpowiedzi znają Kaja Szafrańska i Janusz Raczyński, twórcy youtubowego kanału jakbyniepaczeć i pierwszego w Polsce filmu dokumentalnego o serialowej widowni: „Seryjni. Jak oglądamy dziś seriale”.
Wszyscy oglądamy seriale
jakbyniepaczeć
źródło: facebook.com/jkbniepaczec

Weronika Jacak: Czy możliwe jest „ogarnięcie” seriali? 
Kaja Szafrańska: Próbujemy (śmiech) Ale jest to bardzo ciężkie. 

W cyklach, które prowadzicie na kanale nie tylko opowiadacie o kultowych bądź najnowszych serialach, ale także staracie się dostarczyć wiedzy na ich temat. „Przegląd techniczny” czy „Krótka historia” pełnią funkcję edukacyjną. Jesteście też autorami filmu „Seryjni” opowiadającego o polskiej serialowej widowni. Jaki jest więc przeciętny polski widz? 
Kaja: Nie istnieje ktoś taki jak uniwersalny widz oglądający wszystko. W Polsce to zjawisko jest dużo bardziej złożone. Nie obejmuje tylko widza ambitnego i tego, który zjada „papkę telewizyjną”. Są również widzowie aspirujący, czyli oglądający konkretne tytuły, po to aby sprawiać wrażenie bardziej ciekawszych, inteligentniejszych, o szerszych horyzontach. Moim zdaniem, polski widz jest, po pierwsze, bardzo niedoceniony, po drugie – trochę biedny. Telewizje traktują go po macoszemu, oferując mu wciąż to samo i nawet nie próbując zwiększyć poziomu. Choć nasz kanał kierowany jest przede wszystkim do widzów świadomych, to jednak zwracamy się też do widza, który mniej ogląda. Zdarza się, że otrzymujemy wiadomości od osób, które przez przypadek trafiły na nasz kanał i od tego czasu zaczęły oglądać seriale. 

Coraz częściej mówi się o kryzysie telewizji. Czy powszechne zjawisko zaniku oglądania tradycyjnej telewizji jest zielonym światłem dla coraz bardziej popularnych platform streamingowych? 
Kaja: Powiedziałabym nawet, że pojawienie się platform streamingowych jest zielonym światłem dla zaniku telewizji. Dostępność treści audiowizualnych za pomocą mediów cyfrowych, czyli przede wszystkim Internetu i wielu platform, sprawiła, że zmieniliśmy sposób konsumpcji video. Telewizja przestała nam być potrzebna, bo jest bardzo anachroniczna w swoim podejściu do odbiorcy, który chce oglądać to, na co ma ochotę, w konkretnym momencie i w jakiej ilości chce. Niestety tradycyjna telewizja nie może mu tego zagwarantować, nie chce się zmienić. Dlatego traci młodych widzów i będzie ich tracić. 
 

SerialCon to wydarzenie odbywającym się w ramach NETIA OFF CAMERA. Coraz więcej prestiżowych festiwali, jak choćby MFF w Wenecji czy Berlinale otwierają się na serial. Czy są one w stanie zająć miejsce filmów, zmieniając na zawsze nasze postrzeganie dziesiątej muzy? 
Kaja: To jest pytanie, na które ciągle nie potrafimy odpowiedzieć. Ostatnio przygotowując prelekcję na temat serialu autorskiego natknęliśmy się na bardzo ciekawą tabelkę, opracowaną przez amerykańskiego naukowca, która pokazuje timeline rozwoju filmu i serialu. Kiedy porównało się poszczególne etapy ich ewolucji okazało się, że przechodziły one tę samą drogę, tylko dzieliło je 60 lat. 
Janusz Raczyński: Czyli film rok 1890 i telewizja rok 1950. Podzielmy to na dekady.
Kaja: Tak. I dekada w dekadę…
Janusz: ….dzieje się to samo. 
Kaja: I to jest bardzo ciekawe! Z tej tabelki wynika, że film i serial przechodzą identyczne etapy rozwoju. Prowadzi to do wniosku, że, w tym tempie za 60 lat serial dojdzie do tego punktu, w którym obecnie znajduje się film. Widać to również w zróżnicowaniu gatunkowym seriali. Pojawiają się seriale art-housowe realizowane przez takich reżyserów jak Paolo Sorrentino… 
Janusz: …Woody Allen… 
Kaja: …czy Steven Soderbergh. To są nazwiska znane ze świata kina, a które obecnie „romansują” z oba gatunkami. Jednocześnie wciąż jest zapotrzebowanie na seriale zasięgowe, które spodobają się szerszej publiczności. Mamy więc „Młodego Papieża” (2016) kontra „The Walking Dead” (2010) To jest trochę tak jak z kinem blockbusterowym i artystycznym. 
Janusz: Dla mnie konsumpcja seriali, jaką my prowadzimy na co dzień, pokazuje, że kino zostało wyparte przez serial na tej samej zasadzie co kiedyś film krótkometrażowy przez pełnometrażowy. Obecnie dwugodzinna produkcja jest za krótka, by nakreślić postacie, przedstawić dokładniej pewne fakty i szczegóły, na które można sobie pozwolić podczas dziesięciu, dwunastu czy dwudziestu godzin serialu. Te 120 minut to dla mnie taki kwadrans etiudy studenckiej z lat 60. i 70. Jest niedosyt. Serial ustanawia pewne standardy od strony narracji, którym film nie jest już w stanie sprostać. Wielokrotnie jestem sfrustrowany, oglądając kinowe produkcje, bo widzę ich skrótowość. 
Kaja: W tym roku nieprzypadkowo Oscara dla najlepszego filmu dokumentalnego dostał serial „O. J. Made in America” (2016). Został on tylnymi drzwiami „przemycony” do nominacji i był pokazywany w kinach jako 7,5 godzinny film. Nigdy nie otrzymałby statuetki, gdyby trwał dwie godziny, bo jego siła tkwi właśnie w drobiazgowości i szczegółowości przedstawiania całego kontekstu historii społecznej, historii niewolnictwa oraz historii Ameryki. Niestety po werdykcie Akademia zmieniła zasady i już nie będzie można nominować seriali. 
 

Jesteście autorami pierwszego w Polsce dokumentu o serialowej widowni, „Seryjni: jak oglądamy dziś seriale” Czy moglibyście opowiedzieć trochę o kulisach powstawania filmu? 
Kaja: Punktem wyjścia był dla nas fakt, że wszyscy oglądamy seriale, tylko często się do tego nie przyznajemy. Nawet jak jedziesz autobusem, stoisz na ulicy i słyszysz skrawki rozmów okazuje się, że ludzie rozmawiają właśnie o serialach. Chcieliśmy więc zachęcić te osoby, by wyszły ze sfery komfortu i opowiedziały jak oglądają. Ten projekt doprowadził nas do niesamowitych wniosków. Odkryliśmy, że serial nie ma granicy wiekowej. Rozmawialiśmy z ludźmi, którzy mieli 16 lat i z takimi w wieku 45 lat. Oni „jarali się” tymi samymi serialami. Odkryliśmy, że zmienił się sposób konsumpcji seriali przez młodych widzów, którzy wybierają seriale, bo filmy ich nudzą i są dla nich za długie. Młodzi widzowie definiują siebie w oparciu o seriale jakie widzieli. Istnieje kanon, który według nich trzeba znać. To trochę jak ze szkolnymi lekturami. Jednocześnie mamy świadomość, ze sposób oglądania seriali cały czas się zmienia i bardzo silnie zależny jest od ciągle zmieniających się sposobów ich dystrybucji. Dlatego nasz film za niedługo również się zdezaktualizuje. 

A czy macie plan stworzyć coś nowego? 
Kaja: Tak. Interesuje nas nie tylko serial, ale również szerszy wątek jakim jest popkultura. Fajnie byłoby to rozwinąć. Marzy mi się kiedyś film o popkulturze w Polsce, bo to jest temat - studia bez dna. 

Rozmawiała: Weronika Jacak