18.11.2017
W 42 kilometry do Hollywood | "Najlepszy"
Kino kocha prawdziwe historie. Im większa w nich dawka niewiarygodności, tym romans bardziej ognisty i widowiskowy. Ulubionymi kochankami dziesiątej muzy są ponadto zwichrowane osobowości. A jeśli na dodatek mają twarz i talent Jakuba Gierszała... Do biegu, gotowi, start!
W 42 kilometry do Hollywood | "Najlepszy"
Jakub Gierszał w filmie
źródło: materiały prasowe/Kino Świat

Nastoletni Jurek Górski ćpanie trenował chyba u dzieci z dworca Zoo, bo drugiego takiego chłopaka nie do zdarcia to naprawdę ze strzyk... świecą szukać. Na szczęście udało mu się jednak w porę zawrócić z własnego pogrzebu, jaki niechybnie zafundowałaby mu już wkrótce heroina. Swoje życie odzyskał w Monarze, gdzie – jak sam podkreśla – środki psychoaktywne zamienił na ich naturalne substytuty, czyli endorfiny. Bo Jurek Górski jak kochał, to na zabój – najpierw narkotyki, później sport. Samotność długodystansowca pozwoliła mu pozbierać się z dna grobu i to w stylu więcej niż olimpijskim. Jerzy Górski bowiem bieg śmierci ukończył - i stał się mistrzem świata, ustanawiając nowy rekord na słynnych zawodach triathlonowych Double Ironman. Run, Jurek, run! 

Łukasz Palkowski już trzy lata temu udowodnił, że arkana filmowych biografii kręconych w iście hollywoodzkim stylu nie mają przed nim tajemnic. Docenieni przez widzów NETIA OFF CAMERA Nagrodą Publiczności „Bogowie” (2014) wyznaczyli strategię wyboru protagonisty, której przypieczętowaniem jest najnowsze dzieło reżysera. Palkowski bierze na warsztat murowanych faworytów wyścigu życia i z pomocą kamery przeistacza ich w bohaterów masowej wyobraźni. Herosi, zamiast powiewającej na wietrze czerwonej peleryny bądź czarnej maski na twarzy, noszą u niego biały kitel lekarski lub buty do biegania. W ramach klasycznego biopicu, jakim jest „Najlepszy”, Palkowski ponadto umiejętnie lawiruje między gatunkami. Na pierwszy plan wysuwa się skrzynka z narzędziami horroru, który okazał się najtrafniejszym kluczem do przedstawienia dymiącej lękiem i rozpaczą czeluści narkotycznego piekła. Kontrowersyjny zabieg zdublowania bohatera Jakuba Gierszała poprzez stworzenie alter ego w postaci lustrzanego odbicia, kuszącego do złego niczym demon z zaświatów, to mocny strzał w dziesiątkę, a psychodeliczne sekwencje ilustrujące największe koszmary reżyserowane przez heroinę do spółki z LSD wołają o zachwyt.


                                                                  Kadr z filmu "Najlepszy" 

Pośród wielu niekłamanych atutów, jakie z łatwością odnajdziemy w najnowszym filmie Łukasza Palkowskiego, prawdziwie najlepszym jest fantastyczny Jakub Gierszał. Wypada on równie przekonująco jako zaszczuty przez własny nałóg narkoman z obłędem w oczach, jak i zapalony sportowiec wytrwale dążący do celu. Niezwykła ekspresja, jaką nadał postaci Jurka, zestawiona choćby ze znakomitą, powściągliwą grą w doskonałej „Zgodzie” (2017) Macieja Sobieszczańskiego, dobitnie potwierdza, że takiego towaru eksportowego zaiste dawno polska ziemia nie wydała. Z niegasnącym zainteresowaniem przyglądam się jego karierze i mam nadzieję, że już wkrótce wsiądzie on we właściwy pociąg do Hollywoodu. Z kolei inne nazwisko, dzielące niegdyś z Gierszałem szumny tytuł „nadziei polskiego kina”, tym razem nieco rozczarowuje. Mateusz Kościukiewicz jako stary kumpel od strzykawki, przypominający nomen omen trupa za życia, jest cieniem samego siebie sprzed lat. Ponowne spotkanie tej dwójki aktorów na planie, którzy w pamiętnym „Wszystko co kocham” (2009) Jacka Borcucha stworzyli jeden z najbardziej ożywczych duetów pokolenia, wypada raczej jak wymaz bolesnej nostalgii. Szkoda także Magdaleny Cieleckiej, na którą rodzime kino zdaje się ostatnio nie mieć pomysłu. To chyba jeszcze za wcześnie, by tę znakomitą aktorkę zatrudnić na etacie zaniedbanej matki Polki, załamującej ręce a to nad synem utracjuszem, a to nad mężem Januszem. Niestety, w tym wydaniu Cielecką oglądamy coraz częściej – ów stereotyp powielają także jej role w „Pitbullu. Niebezpieczych kobietach” (2016) czy pokazywanych przedpremierowo na naszym Festiwalu „Gwiazdach” (2017) Jana Kidawy Błońskiego. Pozostałe role kobiece zaś to prawdziwe perełki – wcielające się w dwie wielkie miłości Jurka Anna Próchniak i Kamila Kamińska, nagrodzona Złotym Lwem na festiwalu w Gdyni za swój debiut, to królowe ekranowej bezpretensjonalności.   


                                                                 Kadr z filmu "Najlepszy" 

„Najlepszy” to nieprawdopodobna historia, do której dopasowano odpowiednio uderzający rozmach formy. Superlatywny tytuł doskonale opisuje nie tylko głównego bohatera, ale równocześnie oddaje artystyczne dążenia najnowszego filmu Łukasza Palkowskiego, który prowadzi swoją kamerę odważnie, pewnie i nie poddając się nawrotom choroby wszechograniającego kiczu bądź typowej słowiańskiej martyrologii. Dobrze, że polskie kino podejmuje wyzwanie american dream i leczy się ze swych kompleksów względem zachodu na ekranowym odwyku. Najlepiej! 

Monika Żelazko