30.05.2017
Sztuka (z) życia
– Ludobójstwo w historii cywilizacji nigdy nie było aktem spontanicznym. Do tego trzeba przygotować społeczeństwo – mówi Joanna Kos-Krauze. Tematem masakry w Rwandzie zajmowali się wspólnie z Krzysztofem Krauze od niemal dekady. I choć droga do ukończenia projektu była wyjątkowo wyboista, dzisiaj wiemy już na pewno „Ptaki śpiewają w Kigali” zobaczymy na ekranach kin. Ich film właśnie został nominowany do Konkursu Głównego 72. Festiwalu w Karlowych Warach.
Sztuka (z) życia
Joanna Kos-Krauze na planie "Ptaków..."
źródło: Ewa Łowżył/fanpage produkcji

Ile razy sztuka była zapisem wspomnień, ocaleniem od zapomnienia szczególnych momentów i przeżyć, efektem przepracowania największych traum i porażek? „Ptaki śpiewają w Kigali” są jak wyblakłe zdjęcie z zapiskami na odwrocie. Teoretycznie oglądamy fabularyzowane podjęcie jednego z najtrudniejszych tematów historii współczesnej – ludobójstwa w Rwandzie. Rewersem filmu jest jednak osobista historia pary reżyserów; naznaczona walką, utratą i żałobą.

Ludzkie martwe ciało jest najlepszą pożywką dla tysięcy organizmów. Rwandyjska ziemia w 1994 roku za sprawą plemienia Hutu stała się bodaj jednym z największym żerowisk w historii. Zaledwie 100 dni masakry wystarczyło, by Afryka na nowo zobaczyła choćby sępy, będące dotąd na wyginięciu. – To przede wszystkim opowieść o tym, jak żyć po ludobójstwie. I spojrzenie na tragedię w Rwandzie oczami człowieka z Zachodu. Rozliczenie z wydarzeniami, do których przyczynili się swoją chciwością Europejczycy – kolonialiści, którzy zburzyli naturalny podział Afryki i wprowadzili własny porządek. A raczej chaos, z którego Afryka do dziś nie może się podnieść – mówiła w wywiadach Joanna Kos-Krauze. Fabuła „Ptaków…” jest oparta na fikcji – losach Polki mieszkającej w Rwandzie oraz Rwandyjki-uchodźczyni stacjonującej w Polsce. Niewątpliwie jest to również jednak dokumentalne nawiązanie do prawdziwej historii starcia sąsiednich plemion zakończonych rzezią ponad miliona osób.


                        Kadr z filmu "Ptaki śpiewają w Kigali" / zdjęcia: Ewa Łowżył, fanpage produkcji

 

„Ptaki śpiewają w Kigali” wydają się być najważniejszym filmowym dziełem małżeństwa Krauze. Wspólne zadebiutowali w 2004 roku obrazem „Mój Nikifor”, gdzie rolę tytułowego malarza-prymitywisty zagrała Krystyna Feldman. Ich kamera, z podróży po Polsce wróciła do Warszawy, czego efektem był późniejszy „Plac Zbawiciela” (2006). Kolejne lata poświęcili na realizację „Ptaków…”.  – Dla nas obojga to przede wszystkim historia Innego. Jak pisał Ryszard Kapuściński: „wiek XXI będzie wiekiem Innego" i o tym właśnie chcemy opowiedzieć. Zdjęcia do filmu kręcone będą w Ameryce i Afryce. Afryka to moja kolejna wielka miłość, kolejna po Nikiforze. Fascynację Czarnym Lądem wyzwoliły we mnie powieści Karen Blixen, wraz z nimi narodziła się pasja podróżowania. Dziś spędzamy z Krzysztofem w Afryce kilka miesięcy w roku, mamy tam przyjaciół – mówiła w 2013 roku reżyserka. Przedsięwzięcie początkowo miało być koprodukcją polsko-amerykańską. Po krachu w 2008 producenci zza oceanu wycofali się z projektu, a para, by nadal móc pracować nad filmem, musiała odkupić prawa od własnego producenta. W międzyczasie Krzysztof Krauze zachorował. „Ptaki…” stanęły pod znakiem zapytania. W 2013 roku serca widzów skradła „Papusza”, ich trzeci wspólny filmowy projekt. Zaraz później parze udało się dokonać wszelkich niezbędnych formalności związanych z finansowaniem i rozpoczęto zdjęcia w Rwandzie, które ostatecznie trwały dwa lata. Śmierć reżysera w grudniu 2014 roku zmusiła artystkę do ukończenia ich wspólnego filmu samodzielnie.

Ostatni projekt małżeństwa Krauze już wkrótce zobaczymy na wielkim ekranie. „Ptaki śpiewają w Kigali” zostały nominowane do Konkursu Głównego 52. Festiwalu w Karlowych Warach, gdzie film będzie miał swoją międzynarodową premierę. Czeska impreza jest jedną z najprzychylniej nastawionych do polskiej kinematografii. Co roku w programie możemy znaleźć przynajmniej jedne polski akcent. Czy Kryształowa Kula ma szansę powędrować w ręce reżyserki? Ten scenariusz nie jest niemożliwy. W poprzednich latach ichniejsza widownia oklaskiwała już „Plac zbawiciela” oraz „Papuszę”, która otrzymała Specjalne Wyróżnienie. Miejmy nadzieję, że wrażliwość duetu Krauze także i tym razem zjednoczy jurorów zgromadzonych w Karlowych Warach. Międzynarodowy Festiwal Filmowy startuje już 30 czerwca.

Angelika Pitoń