18.04.2017
Perły w offowej koronie
Prawdziwi rekordziści potrafią obejrzeć nawet pięćdziesiąt filmów w ciągu wszystkich dni Festiwalu. Z pewnością wielu z Was do nich należy. Który z seansów pokazywanych w ramach dotychczasowych, dziewięciu edycji OFF CAMERY najbardziej zapadł Wam w pamięć? Czy dokonaliście własnych odkryć, które przesądziły o Waszych kinowych upodobaniach, rozwijanych podczas kolejnych odsłon naszego Festiwalu?
Perły w offowej koronie

Zaczęło się z wysokiego C. Na otwarcie pierwszej edycji Festiwalu OFF PLUS CAMERA, odbywającego się w 2008 roku, organizatorzy pokazali „Klasę” (2008) Laurenta Canteta, zdobywcę morza nagród, w tym Złotej Palmy oraz nominacji do Oscara. Ten niezwykle mocny, zarówno w treści jak i w formie, film, wyznaczył pewien kierunek doboru tytułów prezentowanych na odbywającej się w Krakowie imprezie. Kolejne edycje obfitowały w znakomite, często odważne i bezkompromisowe, kino z całego świata – polscy widzowie mieli okazję premierowo zobaczyć takie obrazy jak chilijska „Służąca” (2008), koreańskie „Dzienniki z Musan” (2009) czy przywieziony z Gwatemali „Ixcanul” (2015). Trzy wymienione filmy otrzymały nagrody w Konkursie Głównym, przyznawane przez specjalne jury.

Podczas czwartej odsłony Festiwalu po raz pierwszy odbył się Konkurs Polskich Filmów Fabularnych. Nagrodzono wówczas „Chrzest” (2010) Marcina Wrony, ciekawie zaprezentowały się eksperymentalne „Druciki” (2009) duetu Gowin&Grzyb oraz bezpretensjonalna „Prosta historia o miłości ” (2010) Arkadiusza Jakubika. Publiczność, spośród wszystkich obecnych podczas tej edycji tytułów, zdecydowała się nagrodzić „Heńka” (2010) Elizy Kowalewskiej i Grzegorza Madeja. Nakręcona skromnymi środkami opowieść o lojalności, przyjaźni i solidarności wzbudziła w krakowskiej publiczności wiele pozytywnych emocji. Dwa lata później nasze rodzime kino tryumfowało w Wytyczaniu Drogi za sprawą „Obławy” (2012) Marcina Kryształowicza.

Frekwencyjnym hitem OFF PLUS CAMERY był „Misiaczek” (2012) Duńczyka Madsa Matthiesena obecny na piątej edycji. Nagrodzona przez jury historia nieśmiałego kulturysty szukającego żony zaserwowała serię niepowtarzalnych wzruszeń – łzy napływały do oczu nawet największym twardzielom. Rok później duże, skrajne emocje wzbudził dramat z elementami scince-fiction „Upstream Color” w reżyserii Shane’a Carrutha, uhonorowany wyróżnieniem specjalnym. Z kolei ciekawy formalnie „Eastern boys” (2013) wytyczający drogę podczas siódmej odsłony Festiwalu ciekawie zrymował się z ubiegłorocznym „Z daleka” (2015). Obydwa filmy traktujące o trudnej relacji starszego i młodego mężczyzny, opowiedziane zostały w zupełnie inny sposób, co znakomicie podkreśla zresztą różnorodność formalną odbywających się w ramach Festiwalu seansów.

Jak się okazuje, publiczność mocno ceni sobie rodzime kino. W czasie przedostatniej edycji swoimi głosami nagrodziliście frekwencyjną bombę box-office’u – „Bogów” (2014) Łukasza Palkowskiego, a rok później komediodramat „Moje córki krowy” (2015) Kingi Dębskiej. Tym seansom również towarzyszyły duże emocje – od wzmożonego napięcia, po dziki rechot i dyskretny płacz. Pamiętam dokładnie seans „Wilgotnych miejsc” (2013) wzbudzający salwy śmiechu połączone z odgłosami obrzydzenia. Niemiecki reżyser David Wnendt znakomicie zobrazował skomplikowany moment dojrzewania, wyzbywając się zbędnego tabu. Wy, zapewne sympatyzując z szaloną bohaterką, doceniliście tą szczerość wysoką oceną. Inne komedie, które wzbudziły Wasz zachwyt to amerykański „Pół na pół” z humorem opowiadający o śmiertelnej chorobie oraz – zdobywca pierwszego lauru od publiczności w historii OFF PLUS CAMERY – „Dobre serce” (2009) z brawurową rolą Paula Dano. Liczymy, że dziesiąta jubileuszowa edycja przyniesie Wam jeszcze więcej emocji i niezapomnianych wrażeń, a Wy jako nasi widzowie w dalszym ciągu będzie czuli się nieodłączną częścią naszego Festiwalu!

Marcin Miętus