16.06.2017
Nowe wcielenie Ellen Ripley
Mimo upadku planów na realizację piątej części „Obcego”, reżyser i scenarzysta, Neill Blompkamp, nie zrezygnował z przywrócenia na ekrany kin kultowej postaci Ellen Ripley, najpopularniejszej astronautki w historii filmu. Niezwykle podobna do niej bohaterka, w którą wciela się nie kto inny, jak wspaniała Sigourney Weaver, pojawia się w krótkim, 22-minutowym metrażu „Rakka” dostępnym zupełnie za darmo w sieci.
Nowe wcielenie Ellen Ripley
Kadr z filmu "Rakka"
źródło: Oats Studios

Uznawany za jednego z najbardziej wpływowych twórców ostatnich lat – Neill Blomkamp –  po raz kolejny udowadnia, że nawet najbardziej rozczarowującą porażkę można przekłuć w niezwykle wizjonerski projekt. Dowodem jest powołanie Oats Studios, wytwórni produkującej serię filmów krótkometrażowych z gatunku science-fiction. Choć pomysł sam nie brzmi szczególnie zjawiskowo, ma przed sobą dość ciekawe zadanie. Otóż Blomkamp postanowił wejść szerzej w interakcję z widzami i zaproponować im kilka produkcji, będących przedsmakiem pełnometrażowych fabuł. Po obejrzeniu kilkudziesięciominutowych filmów na platformie Steam bądź YouTube fani kosmicznych opowieści mogą wybrać najciekawszy obraz i wesprzeć go finansowo tak, by mógł powstać kinowy hit.

Premierę w sieci miał właśnie pierwszy eksperyment reżysera, czyli „Rakka”, historia o grożącej ludzkości zagładzie z rąk zaawansowanych technologicznie potworów z kosmosu. Obce istoty wyglądem przypominają jaszczury na porządnym dopingu i poza tym, że są szalenie niebezpieczne, posiadają zdolność do przejmowania umysłów Ziemian. Na ratunek ludziom rusza jednak ekipa niejakiej Jasper (Sigourney River), astronautki do złudzenia przypominającej uwielbianą Ellen Ripley z filmowej serii o „Obcym”.

Można powiedzieć, że twórca „Elizjum” (2013), „Chappie” (2015) i „Dystryktu 9” (2009), nieco zagrał na nosie Ridleyowi Scottowi i producentom, którzy zrezygnowali z nakręcenia zaproponowanej przez Blomkampa piątej części „Obcego”. W końcu, zamiast wskrzeszenia legendarnych przygód Ripley, fani popularnego horroru sci-fi, otrzymali bardzo słaby prequel zatytułowany „Przymierze”, który nie dość, że nie przyniósł twórcom oczekiwanej chwały, to zyskał miano jednej z najsłabszych części sagi. 


                                               kadry z filmu "Rakka". Źródło: Oats Studios/coldier.com

Nieco inaczej przedstawia się natomiast sytuacja „Rakki”, ponieważ film obejrzało już przeszło 600 tys. osób, a sama historia ma spore szanse, by zadebiutować w pełnej wersji na srebrnym ekranie. Warto dodać, że Oats Studios wszystkim zajmuje się samodzielnie – od fazy koncepcyjnej, aż po postprodukcję czy efekty specjalne, które, choć pojawiają się na chwilę, robią niezłe wrażenie. Nasuwa się jednak pytanie, na jakich zasadach działa projekt Blomkampa oraz czy na siebie zarabia. Reżyser, uzbrajając się w finansowe zaplecze, nie musi zdawać się jedynie na łaskę publiczności łaknącej pełnych metraży. Podobnie, jak gry i inne aplikacje działające na zasadach freemium, filmy udostępniane w Internecie będą zarabiać na płatnych dodatkach, które zakupić można na wspomnianej już platformie Steam.  

Odrywając się jednak od kwestii formalnych, warto zatopić się w świecie wykreowanym dla Blomkampa dla czystej przyjemności – wystarczą słuchawki i latptop, by poczuć wyjątkowy klimat kosmicznej zagłady. Nie myślcie jednak, że filmowe historie są zupełnie wyssane z palca, bowiem reżyserowi, jak sam przyznaje w wywiadach, inspiracji dostarcza samo życie: – Zawsze chciałem przedstawić inwazję w świecie science-fiction w formie bezpośredniego nawiązania do zjawiska okupacji, tak jak miało to miejsce we Francji zniewolonej przez Niemców czy w Iraku napadanym przez Amerykanów – zaznacza reżyser i dodaje, że taki punkt widzenia jest niewątpliwie nowatorskim i szalenie atrakcyjnym sposobem na tworzenie kina fantastycznonaukowego. Po seansie „Rakki” nie sposób się z tym nie zgodzić – przekonajcie się o tym już teraz!

Paulina Januszewska