21.10.2017
(Nie)zależność | Patti Cake$
W idealnym świecie rasa, płeć i wygląd fizyczny nie decydowałyby o zachowaniach, dochodach czy zawodowych perspektywach. Niestety taki świat to tylko utopia, o czym brutalnie przekonuje się bohaterka filmu „Patti Cake$” marząca o karierze raperki.
(Nie)zależność | Patti Cake$
Kadr z filmu "Patti Cake$"
źródło: materiały prasowe

Patricia Dombrowski (Danielle Macdonald) to młoda dziewczyna mieszkająca w obskurnym miasteczku w New Jersey. Pracuje w lokalnym barze, dorabia jako barmanka na weselach i jest właściwie jedynym żywicielem rodziny składającej się z nadużywającej alkoholu matki (Bridget Everett) oraz ciężko chorej babci (Cathy Moriarty). Ambicje Patti nie kończą się jednak na monotonnej pracy w gastronomii: w głębi duszy marzy o karierze raperki, a każdą wolną chwilę poświęca na spisywanie całych stron rymowanych strof. W realizacji marzenia pomaga jej zespół PBNJ, składający się z pracującego w aptece Hindusa Jheri’ego (Siddharth Dhananjay) oraz milczącego czarnoskórego satanisty Basterda (Mamoudou Athie), z którymi chałupniczymi metodami dziewczyna nagrywa debiutancką płytę.

Historia Patti w dużym stopniu jest oparta na prawdziwych losach reżysera filmu, Geremy’ego Jaspera. – Byłem nią w dzieciństwie: pulchny blondynek z przedmieścia chodzący na konkursy talentów i wystawiający się na pośmiewisko. Wypełniałem niezliczone strony zeszytów rymami własnej produkcji. Wszystko to w sekrecie, bez szansy na sukces – przyznał w jednym z wywiadów. Choć nie udało mu się zostać raperem, ze światem muzyki zetknął się za sprawą realizowanych teledysków, m.in. dla Florence and the Machine („Dog Days Are Over”) oraz Seleny Gomez („Love You Like A Love Song”). Doświadczenia zebrane przy realizacji muzycznych klipów pomogły mu w fabularnym debiucie jakim jest „Patty Cake$” i poniekąd tłumaczą jego nieco niedzisiejszą stylistykę. 
 



Film rozpoczyna wizyjna sekwencja docenienia głównej bohaterki przez jej idola, producenta muzycznego i rapera O-Z, który niczym Czarnoksiężnik z Krainy Oz zaprasza ją do swojego Szmaragdowego Grodu. Skąpane w zieleni i kiczu sceny powrócą jeszcze kilkukrotnie w trakcie całego filmu, nie tylko przypominając o oderwanych od rzeczywistości marzeniach głównej bohaterki, ale także o pewnym anachronicznym nastroju całej historii. Stylistyka MTV, zrujnowane budynki pokryte graffiti i wyciągnięte z dna second-handu stroje przenoszą „Patty Cake$” w bliżej nieokreśloną przeszłość. Ostatecznie wrażenie to potwierdza sposób dystrybucji pierwszych nagranych utworów: kto dzisiaj rozdawałby swoją płytę na ulicy zamiast załadować ją do Internetu?

Kino nauczyło nas, że zostanie wielkim artystą nie jest łatwe, a niemal za każdym sukcesem kryje się historia pełna nieszczęść. W przypadku głównej bohaterki sytuację dodatkowo komplikuje biała skóra, spora nadwaga i ciągnące się od gimnazjum przezwisko „Dumbo”, nijak mające się do preferowanych przez nią pseudonimów: Killa P, White Trish, Marilyn Mansion i Patti Cake$. Kopiujesz, próbujesz być kimś, kim nie jesteś – przekonują dziewczynę napotkane autorytety. Choć odbierają jej chęć do działania i wskazują na pewne przedziwne mechanizmy rządzące światem muzyki, równocześnie podpowiadają, że kluczem do osiągnięcia sukcesu jest swoboda, oryginalność i umiejętność wyrażania samego siebie. „Patti Cake$” jest więc także typową opowieścią o dorastaniu i szukaniu własnej tożsamości, uczącą, że każdy z nas jest wyjątkowy niezależnie od koloru skóry czy wyglądu.

Film Jaspera jest trochę jak piosenka, którą już gdzieś słyszeliśmy, a przez to nam się podoba. Wykorzystuje motywy i rozwiązania typowe dla filmów o dorastającej młodzieży, trudnej drodze do sukcesu, estetykę hip-hopowych teledysków i klimat kina niezależnego, promowanego na festiwalu w Sundance. „Patti Cake$” spotkała się w Park City z niezwykle ciepłym przyjęciem, które przełożyło się potem na triumf w Cannes, gdzie nagrodzono tą kameralną historię 10-minutową owacją na stojąco. Trudno się jednak temu dziwić, bowiem film tworzony był pod okiem ekspertów z Sundance i rozwijany w ramach programu Screenwriters and Directors Lab. Można więc zarzucić „Patti Cake$” wtórność i wyrachowanie – sama zgadzam się z pierwszym zarzutem, bo rzeczywiście przez większość projekcji byłam przekonana, że „już to gdzieś widziałam”. Zapożyczenia nie dyskredytują jednak na szczęście całego filmu, który broni się przede wszystkim ze względu na doskonałe aktorskie kreacje. 


                 Kadr z filmu "Patti Cake$”, który oglądaliśmy podczas 10. NETIA OFF CAMERA

Prawdziwym fenomenem jest odtwórczyni roli tytułowej, Australijka Danielle Macdonald, której dotychczasowy dorobek ogranicza się właściwie tylko do współudziału w produkcji „Grupa Wschód” (2013) z Ellen Page, Alexandrem Skarsgårdem i Brit Marling. W przygotowanie się do postaci raperki-amatorki włożyła tytaniczną pracę, przez wiele miesięcy ucząc się na pamięć tekstów słynnych piosenek, pracując nad akcentem oraz ruchami scenicznymi. Australijce na ekranie towarzyszą świetna Bridget Everett jako pogrążona w rozpaczy i wyrzutach sumienia niedoszła gwiazda muzyki pop oraz Cathy Moriarty, niegdyś zachwycająca jako żona Jake’a La Motty we „Wściekłym byku” (1980). Grana przez nią babcia z politowaniem patrzy na pasję wnuczki, jednak kiedy trzeba, potrafi przezwyciężyć własny opór i zaangażować się w nawet najbardziej kuriozalne przedsięwzięcia. 

Patricia Dombrowski to bohaterka społecznie pożyteczna: nawet najbardziej oczywiste przeciwności losu nie są w stanie skłonić jej do zmiany stanowiska oraz porzucenia marzeń. Rasa, płeć i wygląd fizyczny muszą ustąpić pola jej zaangażowaniu i talentowi. Mimo zakorzenionej głęboko w poprzednich epokach stylistyce MTV, graffiti czy neonów, „Patti Cake$” jest przede wszystkim opowieścią o dorastaniu, znalezieniu własnego języka i miejsca w życiu. Szkoda tylko, że ze względu na potok bluzgów i przekleństw, nie można oficjalnie pokazać jej młodzieży.

Kaja Łuczyńska