16.06.2017
Kolejny głos pokolenia?
Jakie są szanse, że po debiucie młoda artystka otrzyma propozycję z wielkiej filmowej wytwórni, dajmy na to MGM? Nieduże. Udało się to jednak Stelii Meghie, reżyserce, której pierwsze dzieło, rodzinny komediodramat „Jean of the Joneses”, prezentowaliśmy w ramach Konkursu Głównego podczas tegorocznej edycji NETIA OFF CAMERA. Na ekranach kin właśnie gości jej drugi film „Ponad wszystko”.
Kolejny głos pokolenia?
Kadr z filmu "Jean od the Joneses"
źródło: materiały prasowe

Mimo, że kanadyjsko-amerykańska „Jean of the Joneses” odniosła spory sukces, to propozycja ze studia MGM była dla Stelli Meghie niemałym zaskoczeniem. Jak podkreśla w wywiadach urodzona w Toronto reżyserka, otrzymana szansa ma znaczenie dla niej przede wszystkim jako młodej kobiety i Afroamerykanki. Docenia ona zaufanie wytwórni, zaznaczając, że niewiele czarnoskórych twórczyń ma szansę przebić się do mainstreamu, przenosząc na ekran bestseller. A scenariusz na podstawie powieści Nicoli Yoon „Ponad wszystko” wydał jej się idealnym materiałem na film.

Książka Yoon opowiada o nastoletniej dziewczynie, cierpiącej na rzadką chorobę, uniemożliwiającą jej wychodzenie z domu. Maddy, bo tak jej na imię, na swoje nieszczęście zakochuje się w chłopaku, który sprowadził się wraz z rodziną do sąsiedniego domu. Dla tego uczucia zamierza, wbrew matce-lekarce, zaryzykować własnym zdrowiem. Scenariusz na podstawie książki napisał J. Mills Goodloe („Wiek Adeline”, 2015), w główną rolę wcieliła się Amandla Stenberg, która na swoim koncie ma m.in. udany występ w pierwszej części „Igrzysk śmierci” (2012).

Jak przyznała w jednym z wywiadów osiemnastoletnia Stenberg, głównym powodem, dla którego tak chętnie podjęła się zagrania głównej roli w „Ponad wszystko”, był fakt, że może współpracować ze Stellą Meghie. Aktywna na różnych kanałach społecznościowych aktorka, zaangażowana feministycznie, w parytety irówność rasową docenia perspektywę opowiadania, w której centralną postacią jest czarnoskóra nastolatka. – Zwłaszcza, że to bohaterka tak skomplikowana i wymagająca, a z drugiej strony niezwykle zniuansowana i wyważona. A takie postacie ciężko odnaleźć w kinie – dodaje Stenberg. Kobiecy punkt widzenia wydaje się być w „Ponad wszystko” bardzo istotny, zupełnie jak w na poły autobiograficznym debiucie Meghie.



Czy początkująca reżyserka, parafrazując z odpowiednim dystansem Hannę Horvath z serialu „Girls” (2012-2017) ma szansę zostać głosem swojego pokolenia? „Jean of the Joneses”, częściowo sfinansowany z prywatnych środków, uderza samoświadomym i krytycznym spojrzeniem na amerykańskie społeczeństwo oraz panujące w nim stereotypy na temat Afroamerykanów. Bohaterki tego filmu niejednokrotnie komentują własne zachowanie, które miałoby przypominać pełen uproszczeń serial. Meghie udało się stworzyć mocne kobiece postacie, wyposażone w czarny humor oraz autoironię. To również kwestia zgrabnego scenariusza jej autorstwa, który rzeczywiście miejscami przypomina Lenę Dunham, ale także nowojorski humor Woody’ego Allena, zwłaszcza w kwestiach rodzinnych oraz relacjach damsko-męskich. Co ciekawe, przed premierą „Jean of the Joneses” Meghie mówiła o sobie, że bardziej czuje się scenarzystką niż reżyserką. Myślę, że z czasem uda się jej wypracować własny język, który z humorem będzie opowiadać o trudnym do jednoznacznej diagnozy pokoleniu, w którym przyszło jej dorastać.

Drugi film Stelli Meghie, „Ponad wszystko” możemy oglądać w kinach od 9 czerwca.

Marcin Miętus

Źródło: indiewire.com