06.12.2017
Gwiezdny bestiariusz
Puchate, lecz waleczne ewoki, dzielny towarzysz Hana Solo Chewbacca czy znienawidzony przez fanów Jar Jar Binks to tylko mały procent gatunków zamieszkujących uniwersum „Gwiezdnych wojen”. W najnowszej odsłonie serii będzie ich aż 180!
Gwiezdny bestiariusz
Porgi w "Ostatnim Jedi"

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce istniało wiele planet z własną florą i fauną. O większości z nich nigdy nie słyszeliśmy. W filmach z serii „Gwiezdne wojny” pojawiają się zaledwie 42 nazwane ciała niebieskie, natomiast informacji o tym, co dzieje się w pozostałych zakątkach kosmosu należy szukać w rozszerzonej wersji uniwersum składającej się z książek, seriali TV i komiksów. Wygląda jednak na to, że twórcy „Ostatniego Jedi” zapragnęli puścić nieco wodze fantazji i zapełnić dołująco pustą przestrzeń kosmiczną całą galerią dziwacznych stworzeń. Imponującą liczbę 180 podaje Neal Scanlan, brytyjski animator, charakteryzator oraz specjalista od efektów specjalnych, pracujący przy najnowszych częściach gwiezdnej sagi. Zdobywca Oscara z 1996 roku zastrzega jednak, że przypuszczalnie nie wszystkie gatunki pojawią się w ostatecznej wersji montażowej filmu. Czyżby czekała na nas miła niespodzianka w materiałach dodatkowych do wydania DVD/Blu-ray?



Zdaniem twórców, jednym z najciekawszych gatunków zwierząt stworzonych na potrzeby najnowszych „Gwiezdnych wojen” jest vulptex – kryształowy lis zamieszkujący bogatą w minerały planetę Crait. Lśniące stworzenie roztacza wokół siebie aurę niesamowitości i podziwu. Jest dostojnym i szlachetnym przykładem niezwykłych umiejętności dostosowywania się przyrody do wyjątkowo trudnych warunków. To wyraźny dowód, że nawet najbardziej niesprzyjające środowisko ma swoich mieszkańców. – Naszym zdaniem to wspaniałe dzikie stworzenie żyjąc na tej planecie konsumowało jej powierzchnię i z tego powodu stało się krystaliczne – tłumaczy Scanlan. Majestatyczna aura nie objęła jednak żywego modela, który posłużył animatorom za wzór do pracy. Był nim bowiem mały pies ubrany w specjalny kostium w całości pokryty rurkami do picia napojów, które zabawnie falowały przy każdym jego ruchu.

To jednak nie vulptex znajduje się w centrum uwagi fanów, lecz malutkie futerkowe zwierzątko krzyczące z przerażenia wraz z Chewbaccą na pokładzie Sokoła Milenium, które pojawiło się w zwiastunie „Ostatniego Jedi”. Wyglądający jak skrzyżowanie świnki morskiej i pingwina bohater to porg, rodowity mieszkaniec wodnej planety Ahch-To, na której ukrywa się Luke Skywalker. Choć stworzonko nie będzie postacią pierwszoplanową, twórcy subtelnie podpowiadają, że odegra w filmie bardzo ważną rolę. Być może równie wielką jak w kampanii promocyjnej? Porg jest ewidentnie kreowany na następcę BB-8, dostępne są już jego pluszowe i mechaniczne wersje, a po premierze „Ostatniego Jedi” z pewnością stanie się niezwykle popularnym prezentem pod choinkę.

– Każdy potrafi narysować BB-8 i wie, co to jest. Porgi znajdują się w tej samej kategorii – potwierdza Neal Scanlan. Wielkie, smutne oczy porgów przywodzą na myśl miejską legendę o malutkich lemingach, masowo popełniających samobójstwa. Czy gwiezdne stworzonka także przepełnione są pesymizmem? A może przez swoją nieustanną płochliwość i zaniepokojenie stanowią ucieleśnienie słynnej frazy „I have a bad feeling about this”? Jak na razie jedno jest pewne: porgi stanowią słodki dodatek do mrocznego świata „Ostatniego Jedi” i z pewnością przyczynią się do jego finansowego sukcesu.

Kaja Łuczyńska

Źródło: www.cinemablend.com