16.06.2017
Gorączka krwawego lata
Kathryn Bigelow, jedyna kobieta-laureatka Oscara za najlepszą reżyserię, powraca po pięciu latach z mocnym społeczno-politycznym obrazem filmowym. „Detroit” to kolejny głos podejmujący temat rasizmu. Choć krew polała się kilkadziesiąt lat temu, Bigelow odkrywa dawne rany.
Gorączka krwawego lata
John Boyega w filmie "Detroit"
źródło: facebook.com/DetroitMovie

Pierwsza definicja reżyserki w Słowniku Języka Polskiego to pomieszczenie w studiu radiowym lub telewizyjnym będące miejscem pracy reżysera. Drugie znaczenie to – potocznie na zajęcie reżysera. Dopiero na trzecim miejscu plasuje się kobieta zajmująca się reżyserią. Kathryn Bigelow, jako jedna z silnych przedstawicielek kinematografii od lat pokazuje, że zmaskulinizowane znaczenia już dawno powinny być przedefiniowane. Wygrywając w 2010 roku z Jamesem Cameronem oraz Quentinem Tarantino walkę o Nagrodę Akademii Filmowej dla najlepszego reżysera [za film „The Hurt Locker. W pułapce wojny” (2008)] udowodniła hollywoodzkiej hierarchii filmowej, że kino kobiece nie musi już zajmować drugorzędnego miejsca.

Bigelow chętnie przedstawiająca traumatyczne wydarzenia, największy sukces osiągnęła właśnie przy „The Hurt Locker. W pułapce wojny”, którego tematem jest wojna w Iraku. Bigelow uchwyciła w nim zarówno ramy irańskiego konfliktu, jak i samo zwierzęce doświadczenie wojny. Artystka pozostała przy stereotypowo męskiej tematyce w swoim kolejnym filmie, „Wróg numer jeden” (2012), opowiadającym historię polowania na Osamę bin Ladena. W najnowszym obrazie, którego światowa premiera odbędzie się już w te wakacje, Bigelow znów znajduje się blisko przemocy, agresji, nienawiści i krwi tworząc opowieść na tle wstrząsających wydarzeń , jednocześnie wymykając się etykietkom women’s cinema.



1967 rok, Detroit. Policyjny nalot na nielegalny nocny bar przemienia się w rasowe, krwawe zamieszki, które przerodziły się w jedne z najbardziej niszczycielskich w historii USA. 39 zabitych i 400 rannych pozostały przerażającymi liczbami – Bigelow podjęła próbę opowiedzenia historii słowem. Fabuła „Detroit”, wyprodukowanego przez Annapurna Pictures, została skupiona na jednym z wydarzeń podczas tych 5-dniowych zamieszek. Jest to najazd na Algiers Motel. W kontekście tego wydarzenia, Detroit Police Department i ich odgórnie obiecywana sprawiedliwość zamienią się w brutalne władze ukazujące rasistowski popis wykorzystywania własnej siły.

„Detroit” to również kolejny owoc współpracy Bigelow ze scenopisarzem, Markiem Boalem (odpowiedzialnym również za „The Hurt Locker” oraz „Wroga numer jeden”). Kolejnym głośnym nazwiskiem jest młody John Boyega („Gwiezdne Wojny:Przebudzenie Mocy"), który został obsadzony w roli pierwszoplanowej. Na ekranie towarzyszyć mu będą m.in.: Will Poulter, Algee Smith, Jacob Latimore czy Jason Mitchell. Ukazanie tej tragedii otwiera również dyskusję dotyczącą przedstawiania biało-czarnego świata, w którego zasady zawsze wpisana była dominacja i skłonność do opresji. Czy Bigelow uda się przedstawić ciekawy obraz tamtego wydarzenia, omijając pułapkę zerojedynkowego ukazania Afroamerykanów jedynie jako obiektu wiktymizacji? Tego dowiemy się już niebawem. Światowa premiera filmu już w sierpniu, w którym minie 50 lat od krwawego wydarzenia w Detroit. Tymczasem obejrzyjcie zdjęcia z planu:










Julia Smoleń

Źródło: indiewire.com