14.02.2017
Francuskie filmy i zgaga
Francja i Paryż to symbole filmowej miłości, co kino próbowało nam udowodnić nie raz, choćby złożonym z nowel „Zakochanym Paryżem" (2006). Co jednak począć, zwłaszcza w Walentynki, jeśli nie przepadamy za francuskim humorem a filmy o tym najgłębszym z możliwych uczuciu wywołują w nas mdłości? Przedstawiamy listę produkcji znad Loary, które mogą stanowić doskonałą odtrutkę na to lutowe święto.
Francuskie filmy i zgaga
Kadr z filmu "Kochankowie na moście"
źródło: arte

Wpisując w wyszukiwarkę hasło „francuskie komedie romantyczne” otrzymamy całkiem imponujący zestaw tytułów, idealnie nadających się – zdaniem autorów zaproponowanych artykułów – na długie jesienne wieczory, tudzież święto zakochanych. Większość z tych filmów rozgrywa się w skąpanej w słońcu stolicy Francji pełnej bagietek, uroczych kafejek i obowiązkowej wieży Eiffla w tle. Nietrudno jednak zgadnąć, że wizerunek Paryża jako miasta miłości został utrwalony przede wszystkim przez Hollywood i takie obrazy jak „Francuski pocałunek” (1995) z Meg Ryan i Kevinem Klinem w roli wąsatego Francuza. W ramach alternatywy do zgranych tytułów, które powodować mogą mentalną zgagę, prezentujemy nieco inne walentynkowe propozycje. To bowiem filmy o trudnej, bądź niespełnionej miłości. Najlepiej oglądać samemu; można też w parach, bądź grupowo.

# Zeszłego roku w Marienbadzie (1961)
Arcydzieło Alaina Resnaisa to spacer prowadzący donikąd. Przechadzamy się po pięknym pałacu, alejach, ogrodzie, a doskonale skomponowane biało-czarne kadry wywołują uczucie hipnozy. Towarzyszy mu postać mężczyzny zakochanego w kobiecie, która go nie pamięta. Tak przynajmniej twierdzi, zostawiając nas z pytaniem „co zdarzyło się zeszłego roku w Marienbadzie?”. Rozwój fabuły nie jest tu istotny, chronologia nie ma znaczenia. Na pierwszy plan wysuwa się silne poczucie niespełnionego romansu oraz kruchości uczucia.

# Pogarda (1963)
Ekranizacja powieści Alberto Moravii zrealizowana przez Jean-Luca Godarda to obraz o końcu miłości kobiety do mężczyzny, jak również – co przystało na czołowego twórcę Nowej Fali – nieskończonej miłości do kina. Autotematyczne wątki reżyser wplata w historię małżeństwa Camille i pisarza Paula, który podejmuje pracę nad scenariuszem filmowej wersji „Odysei”. W powieści ich związek komplikuje się z biegiem tygodni, u Godarda odyseja głównego bohatera, zwieńczona wypaleniem uczucia jego pięknej żony, trwa właściwie jeden dzień. Na deser Fritz Lang grający Fritza Langa i chyba najlepsza w karierze rola Brigitte Bardot.

# Kochankowie na moście (1991)
– Chcesz miłości jak wszyscy? Rozejrzyj się, tu nie ma miłości. To nie pasuje do twojego życia! – usłyszy bohater filmu Leosa Caraxa, kloszard Alex (charakterystyczny Denis Lavant), który zakochuje się w bezdomnej malarce Michèle (eteryczna Juliette Binoche). Zamknięty dla przechodniów i pojazdów tytułowy Pont Neuf stanie się areną ich głębokiego, intensywnego uczucia, któremu nie stanie na przeszkodzie bieda, morderstwo, więzienie ani groźba utraty wzroku. Pierwsze, depresyjne wręcz sceny z przytułku dla bezdomnych oraz ulicznego życia mogą napawać grozą; „Kochankowie na moście” to jednak najbardziej pozytywny film z całej piątki tu przytoczonych. Momentami pełen górnolotnych metafor, momentami brutalnie prawdziwy, lecz zaskakująco optymistyczny. Carax to specyficzny poeta kina, który niskie łączy z wysokim, żart z powagą i melodramat z sensacją.

# Zapiski z Toskanii (2010)
Znów Juliette Binoche i kolejna wspaniała rola. Tym razem u boku Williama Shimella, grającego brytyjskiego pisarza, który odwiedza Toskanię w celach autorskiego spotkania. Film Irańczyka Abbasa Kiarostamiego jest co prawda koprodukcją (francusko-belgijsko-włoską) ale można w niej odszukać duchową więź z filmem Resnaisa. „Zapiski z Toskanii” to kameralna opowieść o dojrzałej kobiecie i dojrzałym mężczyźnie, między którymi toczyć się będzie uczuciowa, wyrafinowana gra. Film urzeka subtelnością przekazu, świetnie napisanymi dialogami oraz tajemnicą. Reżyser pozostawia nas między innymi z odwiecznym pytaniem o prawdę i fałsz oraz możliwość stworzenia kopii idealnej.

# Życie Adeli (2013)
Historia miłości nastoletniej, głodnej życia Adele do niebieskogłowej malarki Emmy ubrana została w kostium naturalistyczny o wręcz dokumentalistycznej precyzji. Sen, jedzenie a przede wszystkim seks pokazane zostały w filmie urodzonego w Tunezji Abdellatifa Kechiche’a bez ogródek, co niektórych widzów wyraźnie odrzuciło. Niepotrzebnie. To świadomie wyjaskrawione piękno zwykłego życia, o którym marzy główna bohaterka, u boku ukochanej dziewczyny. Odważna reżyseria, świetne aktorstwo i przemyślany scenariusz złożyły się na trzygodzinne arcydzieło o intensywnej, lecz trudnej miłości. Warto też zwrócić uwagę na doskonale zarysowane społeczno-obyczajowe tło. Jak mówią Francuzi - chapeau bas monsieur Kechiche!

Marcin Miętus