14.11.2017
Frances McDormand w natarciu
Świetną kondycję kina niezależnego potwierdziła właśnie premiera filmu „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”. Dzieło Martina McDonagha (reżyseria i scenariusz) to drugie najlepsze weekendowe otwarcie w USA dla obrazu niskobudżetowego z niewielką ilością kopii. Film nominowany jest do BIFA – Brytyjskich Niezależnych Nagród Filmowych w jedenastu kategoriach i już teraz głośno mówi się o oscarowym rozdaniu - z jego udziałem.
Frances McDormand w natarciu
Frances McDormand w filmie "Trzy billboardy"
źródło: materiały prasowe

 Wyprodukowane przez niewielką, brytyjską firmę producencką Blueprint Pictures „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri” opowiadają historię kobiety, której córka została zgwałcona i zamordowana. Lokalna policja po kilku miesiącach dochodzenia wciąż nie wpadła na trop sprawcy. Rozgoryczona kobieta postanawia więc wziąć sprawy w swoje ręce. Wpada na dość oryginalny pomysł: wynajmuje tytułowe tablice reklamowe na drodze prowadzącej do miasteczka i maluje na nich prowokacyjny przekaz, skierowany do szanowanego szefa policji, szeryfa Williama Willoughby’ego. Jak można się spodziewać śmiały gest kobiety wywoła burzę w lokalnej społeczności, wywołując niecodzienną reakcje łańcuchową. Bohaterka, burzycielka codziennego ładu, będzie musiała zmierzyć się nie tylko ze służbami porządkowymi, ale także sąsiadami oraz własną rodziną.

Reżyser filmu Martin McDonagh, odpowiedzialny między innymi za czarne komedie z wątkiem kryminalnym „Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj” (2008) czy „7 psychopatów” (2012) w swoim najnowszym filmie również nie stroni od specyficznego humoru, skłaniając się jednak przede wszystkim w stronę dramatu, podszytego ironią. Fabuła skupiona na postaci dojrzałej, silnej pod względem charakteru Mildred Hayes, głównej bohaterki przeżywającej wielką stratę stanowi doskonałe zaczepienie w codziennych sytuacjach, często – niekoniecznie zależnie od nas –  absurdalnych. Historia śmiałej, bezkompromisowej kobiety wpadła do głowy reżyserowi, podczas jednej z jego podróżny samochodem po bezdrożach Ameryki. Dwadzieścia lat temu, w jednym z miasteczek McDonagh natknął się na podobne billboardy, których treści nie mógł wyrzucić z głowy.


                                        Kadr z filmu "Trzy bilboardy" / fot. materiały prasowe

Scenariusz powstawał kilka lat. Rola Mildred, jak przyznał McDonagh została napisana specjalnie dla Frances McDormand, która po raz kolejny –  jeśli wierzyć krytykom – wspina się na wyżyny geniuszu aktorskiego. Wielkość jej roli, a także odwaga aktorki polega na tym, że dzięki talentowi (oraz błyskotliwemu scenariuszowi, co sama McDormand w jednym z wywiadów potwierdza) z dość mrocznej historii udało się im stworzyć dzieło skrzące się od humoru, naszpikowanego ostrymi puentami. To kolejna po „Olive Kitteridge” (2014) rola McDormand gdzie pierwsze skrzypce gra twardo stąpająca po ziemi kobieta, nie bojąca się walczyć o swoje, pomimo kłód rzucanych pod jej nogi przez innych ludzi. Świetnie, że kino coraz śmielej portretuje takie bohaterki.

Biorąc pod uwagę kolejne, entuzjastyczne doniesienia prasy trudno się dziwić tak dużemu zainteresowaniu widzów filmem McDonagha. Do tej pory jego obraz otrzymał m.in. dwa wyróżnienia od publiczności: na festiwalach w San Sebastián i w Toronto. Ma też spore szanse na nagrody BIFA. O statuetkę, przyznawaną twórcom niezależnych filmów brytyjskich powalczą aktorzy drugoplanowi: Sam Rockwell oraz Woody Harrelson. W filmie wystąpił również ulubieniec z „Gry o tron” (2011-) Peter Dinklage oraz Abbie Cornish („Jaśniejsza od gwiazd”, 2009). Na polskich ekranach „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”, które mogą zapewnić Frances McDormand Oscara, zobaczymy 2 lutego.

Marcin Miętus

źródło: collider.com



                  Woody Harrelson i Frances McDormand, "Trzy bilboardy" / fot. materiały prasowe



                                  Frances McDormand, "Trzy bilboardy" / fot. materiały prasowe



                                               Oficjalny plakat filmu! Polska premiera: 2 lutego