15.02.2017
Dziewczyna, która zażywa LSD w Texasie
„Jeśli kiedykolwiek spotkałabym Wernera Herzoga, poprosiłabym go, by mnie zahipnotyzował" – oto słowa jednej z ciekawszych współczesnych reżyserek, która dopiero stoi u progu kariery. W drzwiach mija się jednak nie tylko z niemieckim mistrzem kina, a kadry jej debiutanckiego projektu z powodzeniem mogą konkurować z niejedną halucynacją. Poznajcie Anę Lily Amirpour i jej najnowszy filmowy pomysł!
Dziewczyna, która zażywa LSD w Texasie
Kadr z filmu "The Bad Batch"
źródło: Film Stage

Urodzona w Anglii amerykańska reżyserka swoim głośnym, oryginalnym debiutem szturmem zdobyła trzy lata temu festiwal w Sundance. „Dziewczyna, która wraca nocą sama do domu” (2014) okazała się także prawdziwą sensacją 8.edycji PKO OFF CAMERA – jedyny pokaz filmu wypełnił ogromną salę kina „Kijów.Centrum" dosłownie aż po brzegi. Kolejna propozycja od Amirpour – „The Bad Batch" z udziałem takich gwiazd jak Keanu Reeves i Jim Carrey- trafiła do repertuaru festiwalu w Wenecji (gdzie była nominowana do Złotego Lwa) i Toronto. Amerykańska premiera filmu zaplanowana jest na 23 czerwca.

Ostatnim razem młoda autorka w ironiczny sposób rozprawiała się ze schematem wampirycznych opowieści, nie pozostając przy tym dłużną zdobyczom narracji feministycznej. Teraz nie opuściła bynajmniej rejonów horroru, ale zamiast wysysania krwi z żył otrzymamy istne jej potoki, a duchowy patronat nad stylistyką historii obejmą nie Jim Jarmusch czy Xavier Dolan, lecz Quentin Tarantino i Robert Rodriguez. Akcja „The Bad Batch" rozgrywa się bowiem na teksańskiej, wypalonej słońcem i ogniem wojny pustyni, pośród której grasują... kanibale. Nie zabraknie także zastępów złodziei i zapasu LSD, któremu zresztą nierzadko jest podporządkowana estetyka obrazu. Terry Gilliam, twórca „Las Vegas Parano" (1998), kultowego dziś dzieła eksperymentującego z używkami w przestrzeni wizualizacji, mógłby być zazdrosny!

W drugim pełnometrażowym tytule w dorobku Amirpour odnajdziemy ślady zarówno „Mad Maxa" (1979) George'a Millera, jak i „Teksańskiej Masakry Piłą Mechaniczną” Tobe'a Hoopera (1974). To dynamiczna, brawurowa kompozycja motywów charakterystycznych dla opowieści o zemście i westernu, wprawiająca widza w trans nie tylko za sprawą dusznej, niepokojącej atmosfery, ale przede wszystkim poprzez równie zapierającą dech w piersiach aranżację. Nawet jeśli nie przekona nas ta postmodernistyczna gra z wizerunkiem heroiny rodem z kina akcji, zawsze pozostaje nam śledzenie zjawiskowego, filmowego teledysku, który ma szansę stać się znakiem gwarancji jakości Amirpour, a już teraz jest ważkim powodem, dla którego wypada śledzić jej poczynania.

Monika Żelazko

źródło: indiewire.com