11.07.2017
Być bohaterem Jarmuscha
Jarmusch pytał niegdyś, dlaczego upieramy się przy fabularności fikcji, skoro życie rzadko bywa wciągającą fabułą. Nie zgadzając się na terror dramaturgicznej doskonałości, a co za tym idzie – narracji oderwanych od codzienności, reżyser przypomina o niezwykłości zwykłości i jej poezji. Lubicie bohaterów jego filmów? Poniżej podpowiadamy, po czym ich poznać.
Być bohaterem Jarmuscha
Kadr z filmu "Paterson"
źródło: materiały prasowe filmu

Jeżdżą na nieustające wakacje lub udają się w podróże, które niczego nie zmieniają (zaprzeczenie kina drogi w konwencji kina drogi właśnie, czyli „Inaczej niż w raju” z 1984 roku). Pałętając się po miastach i ulicach, odkrywają to, co w nich niesceniczne i nieatrakcyjne, a przez to w pewien sposób zanikające. Podążając za bohaterami Jarmuscha, zobaczymy to, czego u innych reżyserów nie widać – mikroelementy świata, których pozornie nie warto przedstawiać.

A może wolałbyś zostać rybą? Nie tylko Paterson (2016) zna piosenkę Franka Sinatry „Swinging On a Star”. W światach Jarmuscha króluje, niekoniecznie dosłownie pojęta, harmonia, a przeciwstawiona niezwykłości banalność już nie tyle umożliwia istnienie, ile je w pewien sposób uprzyjemnia.

Robią zdjęcia motelom i lotniskom, a nie temu, co zwiedzają (zob. „Mystery Train”). Mieszkają w nie-miejscach – w pokojach hotelowych lub pozbawionych znaków intymności domach, a podobieństwo jest tutaj bardziej znaczące niż różnica. Są wszędzie, a jednocześnie nigdzie. Chociaż niektórzy indywidualiści, jak Adam i Eva z „Tylko kochankowie przeżyją” (2013) czy Ghost Dog (1999) żyją w bardzo charakterystycznych przestrzeniach, typowi bohaterowie Jarmuscha sypiają w nijakich motelach i włóczą się po opustoszałych miastach.

Muszą mierzyć się (szczególnie we wczesnych obrazach) z fragmentarycznością narracji, a co za tym idzie – z własną epizodycznością i efemerycznością. Jarmusch skupia się na okruchach codzienności, więc jego bohaterowie nie mogą być tworzeni na podobieństwo eposowych herosów. Wystarczy jednak wspomnieć postaci z „Mystery Train” (1989) czy z „Nocy na Ziemi” (1991), by zrozumieć, że krótkotrwałość nie zawsze jest synonimem nieważności. 

Uwielbiają dobierać się w pary/grupy według klucza przeciwieństw. Spokojny Paterson kocha się w ekscentrycznej dziwaczce, której pokręcona wyobraźnia i niekonwencjonalne poczucie estetyki nie doprowadzają go ani do rozpaczy, ani do uniesień. Wampiry Eva i Adam zgodnie się ze sobą nudzą, ale ich ostentacyjne trwanie w bezczasie oraz codzienne rytuały zakłóca i niejako rozsadza energiczna wampirzyca Ava, która wnosi dreszcz nieprzewidywalności w apatyczne życie kochanków. Takie kontrasty można by mnożyć w nieskończoność, a co więcej – odnaleźć je nie tylko w portretach bohaterów, ale także w samej poetyce filmów. Jarmusch często przeplata bowiem inspiracje popkulturowe z odwołaniami do klasyki literatury – stąd Rimbaud w kinie gangsterskim, czyli „The Limits of Control” (2009).


                           Tilda Swinton i Tom Hiddleston w filmie "Tylko kochankowie przeżyją"

Są outsiderami, którzy jednak nie tyle odcinają się od rzeczywistości, ile się do niej dystansują, a ich mieszkania – jeśli nie wpisują się we wspomnianą wyżej estetykę nijakości – zdają się zaaranżowane jako ucieleśnienia stanu bycia pomiędzy. Doskonale widać to na przykładzie wampira Adama, którego dom jest swoistym archiwum pamięci kulturowej. Na ścianach wiszą bowiem portrety pisarzy i poetów (Proust, Wilde, Kafka czy Marlowe), a na wyposażenie całego domostwa składają się przedmioty-znaki różnych czasów. Wampiryczny bohater jest tutaj nie tylko wariacją popkulturowych fantazji o krwiopijcach i ich parodią, ale także metaforą człowieka, który utknął między minionym a teraźniejszym, świadomie negując rozkosze „tu i teraz”.

Czasami wizerunki pożyczają od znanych muzycznych buntowników, przez co – jak w „Kawie i papierosach” (2003) – załamuje się granica między fikcyjnym a rzeczywistym. Tom Waits i Iggy Pop przy wspólnym knajpianym stole to wszak obraz jak najbardziej prawdopodobny! Wokalista The Stooges jest zresztą bohaterem dokumentu „Gimme Danger” (2016), w którym Jarmuschowi udaje się opowiedzieć dwie paralelne, skonstruowane z antagonizmów historie – o scenicznym i intymnym „ja” muzyka z jednej i o performowaniu i doświadczaniu życia z drugiej strony.

Harmonijnie łączą cechy indywidualne, a więc nadane im przez reżysera, z tymi pożyczonymi od rzeczywistych lub fikcyjnych legend. I tak główny bohater „Truposza” (1995) to osobliwa inkarnacja Williama Blake'a, a Don Johnston z „Broken Flowers” (2005) przywodzi na myśl skojarzenia z jednej strony z amerykańskim aktorem Donem Johnsonem, z drugiej – z literackim Don Juanem. Jarmusch lubuje się w znoszeniu granic między codziennością a niezwykłością, popkulturą a kanonem klasyków, realizując tym samym niepisane postulaty sztuki demokratycznej.

Alicja Muller